Po rozpakowaniu naszych rzeczy zeszłam do wielkiej stołówki, a reszta gdzieś zniknęła. Jak się okazało mieszka tu rodzina Ashtona, o której on swoją drogą nigdy nie słyszał. Ale postanowiliśmy się nad tym nie zastanawiać głębiej, bo zapewne i tak nic nie wymyślimy.
- Mandy! - krzyknął z drugiego końca korytarza Luke i po chwili znalazł się obok mnie. Przyjrzałam mu się, a mój wzrok momentalnie padł na jego gołą klatę. Kurde...zawsze miałam słabość do męskich klat. A ciała moich przyjaciół, muszę przyznać, że są świetne. Blondyn zaśmiał się na moją reakcję i objął ramieniem.
- Idziesz z nami na basen? - spytał.
- To tu jest basen?
- I to jaki wielki! - krzyknął radośnie i nie czekając na moją reakcję pobiegł w nieznanym mi kierunku. Wywróciłam oczami i chwyciłam z dużego stołu jakiś nieznany mi dotąd owoc. Rozsiadłam się wygodnie na krześle, zaczynając jeść, a w pomieszczeniu nagle pojawił się Ashton. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy zaczął iść wolnym krokiem w moją stronę. Również był w samych krótkich spodenkach, a po jego idealnym ciele spływały kropelki wody. Włosy były mokre i rozrzucone na wszystkie strony, co sprawiało, że miałam ochotę wpleść w nie dłoń i lekko pociągnąć.
- Chodź do nas - powiedział, kiedy stanął obok mnie. Wydęłam dolną wargę, chcąc pokazać moją niechęć i zmęczenie, ale chyba nie podziałało, bo blondyn złapał mnie z pasie i przerzucił sobie przez ramię. Zaśmiałam się głośno i poczułam jak klepie mnie w tyłek.
- Ashton - jęknęłam, kiedy szedł ze mną w stronę wyjścia. Zgaduję, że to tam znajduje się basen.
- Hmm?
- Postaw mnie, proszę
- Nie - zaśmiał się i znaleźliśmy się na zewnątrz. Wspominałam, że jest wrzesień i zamarzam, będąc w samych szortach i koszulce? Jeśli nie to już wiecie, ale chłopaka chyba to nie zraziło. Po chwili blondyn postawił mnie przed sobą, a ja zauważyłam obok ogromny basen, z którego unosiła się para. No tak, ogrzewany. Palnęłam się mentalnie w czoło, za myśl, iż moi przyjaciele pływają w zimnej wodzie. Aż tak głupi chyba nie są.
- Wskakuj mała! - krzyknął Mike i podpłynął do nas. Pokręciłam niezadowolona głową, odsuwając się o krok, ale nic to nie dało, bo po chwili Ashton znów trzymał mnie w ramionach.
- Nie, nie, nie! Skarbie, proszę! - krzyknęłam, kiedy razem z chłopakiem zbliżaliśmy się do linii basenu. Poczułam, że przechyla mnie w stronę wody więc szybko złapałam się szyi chłopaka.
- Wejdziesz czy mam cie wrzucić? - spytał.
- Rozbierz mnie i dopiero mnie wrzuć - powiedziałam w końcu, bo wiedziałam, że nie wygram. Na twarzy Ashtona pojawił się łobuzerski uśmiech i razem ze mną odsunął się od krawędzi. Złapał moją koszulkę, która po chwili znalazła swoje miejsce na ziemi, a po niej spodenki. Tak o to zostałam w samej czerwonej bieliźnie i wiecie co? Było mi ciepło! Ale to chyba przez te opary od basenu. Nie wstydziłam się, bo nagość w naszym gronie to coś na poziomie dziennym.
Poczułam jak się unoszę i krzyknęłam, gdy moje ciało zderzyło się z taflą wody. Słyszałam śmiech przyjaciół, ale nie zwracałam na to uwagi. Zamiast tego wypłynęłam na powierzchnię i zaczerpnęłam powietrza, aby następnie zacząć chlapać wszystkich wodą. Nasz śmiech niósł się śmiechem po okolicy wraz z lekkimi podmuchami wiatru. Wszystko było idealnie. My, woda, świeże powietrze. Nikt nam nie przeszkadzał i nie zadawał zbędnych pytań. Tylko my i łono natury. No i te dziwaki gdzieś tam w budynku, ale akurat teraz nie mam zamiaru o nich myśleć.
- Chcesz? - spytał Mike, który właśnie do mnie podpłynął. Przyjrzałam mu się dokładnie i dopiero po chwili zauważyłam skręta w jego dłoni. Pokręciłam od razu głową, a on tylko wzruszył ramionami i odpłynął. Wywróciłam oczami, bo przecież doskonale wiedziałam, że tak będzie. Każdy nasz wypad za miasto się tak kończył. Alkohol, skręty, czasem Savannah albo Amanda, które są pseudo dziewczynami Mike'a, a tak naprawdę to laski, które mają mu zrobić dobrze.
- Mandy - mruknął ktoś przy moim uchu, a ja dopiero po chwili spostrzegłam, że to mój chłopak. Przycisnął mnie lekko do ścianki basenu i zaczął całować po szyi, a w odpowiedzi dostawał moje ciche pomruki. Wplotłam palce w jego mokre włosy, odchylając głowę w bok i przyciągnęłam go bliżej. Tak strasznie kocham jego bliskość. Swoimi pocałunkami wyznaczał sobie drogę do moich ust, aby następnie czule mnie pocałować. Mruknęłam cicho, gdy przygryzł delikatnie moją wargę.
- Przestańcie się pożerać! - krzyknął mój brat, a ja od razu odsunęłam się od Ashtona. Wszyscy wybuchli śmiechem, a ja pokazałam im tylko język, po czym zaczęłam pływać. Chłopaki siedzieli przy brzegu i popijali piwo. W dłoni Michaela widniał skręt, tak samo było z Grace i Luke'iem. Na prawdę nie wiem co oni widzą w tych narkotykach, ale póki mają umiar i wiedzą kiedy przestać to jest ok. Poza tym są dorośli, wiedzą co robią.
Amy i Cal obmacywali się w rogu tego ogromnego basenu i nikt nie zwracał na nich uwagi. Gemma natomiast stała między nogami swojego chłopaka i wzrokiem błądziła po budynku i wszystkim co nas otacza. Widziałam grymas na jej twarzy za każdym razem, gdy jej spojrzenie padało na Luke'a wypuszczającego z ust dym. Mimo iż jej własna siostra siedziała obok, nie obchodziło ją to. Zresztą, nie dziwię jej się, bo gdyby Max zrobił mi to samo co Grace jej, też bym miała go gdzieś. Na szczęście mój brat jest kochany i idealny i nie robi nic złego. Oczywiście wyczujcie ten sarkazm.
- Ashton?! - moje rozmyślenia przerwał głośny krzyk. I nie był to głos żadnego z moich przyjaciół. Spojrzałam w stronę, z której dochodził głos i ujrzałam wysoką blondynkę o imieniu Alice. Od początku mi się nie spodobała, bo widziałam jak patrzy na mojego chłopaka. Gdyby mogła, zgwałciłaby go na miejscu! A na to oczywiście nie pozwolę.
- Tak? - spytał grzecznie mój chłopak.
Dlaczego on do cholery jest dla wszystkich taki miły?!
- Mógłbyś mi pomóc? - odpowiedziała. Blondyn pokiwał głową i wyszedł z wody, wcześniej całując mnie w czoło i poszedł za nią. Wywróciłam oczami, a moje dłonie mocno uderzyły w taflę wody. Jestem zła. A zła jestem przez to, że jestem zazdrosna. Okej.
- Mandy! - krzyknął z drugiego końca korytarza Luke i po chwili znalazł się obok mnie. Przyjrzałam mu się, a mój wzrok momentalnie padł na jego gołą klatę. Kurde...zawsze miałam słabość do męskich klat. A ciała moich przyjaciół, muszę przyznać, że są świetne. Blondyn zaśmiał się na moją reakcję i objął ramieniem.
- Idziesz z nami na basen? - spytał.
- To tu jest basen?
- I to jaki wielki! - krzyknął radośnie i nie czekając na moją reakcję pobiegł w nieznanym mi kierunku. Wywróciłam oczami i chwyciłam z dużego stołu jakiś nieznany mi dotąd owoc. Rozsiadłam się wygodnie na krześle, zaczynając jeść, a w pomieszczeniu nagle pojawił się Ashton. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy zaczął iść wolnym krokiem w moją stronę. Również był w samych krótkich spodenkach, a po jego idealnym ciele spływały kropelki wody. Włosy były mokre i rozrzucone na wszystkie strony, co sprawiało, że miałam ochotę wpleść w nie dłoń i lekko pociągnąć.
- Chodź do nas - powiedział, kiedy stanął obok mnie. Wydęłam dolną wargę, chcąc pokazać moją niechęć i zmęczenie, ale chyba nie podziałało, bo blondyn złapał mnie z pasie i przerzucił sobie przez ramię. Zaśmiałam się głośno i poczułam jak klepie mnie w tyłek.
- Ashton - jęknęłam, kiedy szedł ze mną w stronę wyjścia. Zgaduję, że to tam znajduje się basen.
- Hmm?
- Postaw mnie, proszę
- Nie - zaśmiał się i znaleźliśmy się na zewnątrz. Wspominałam, że jest wrzesień i zamarzam, będąc w samych szortach i koszulce? Jeśli nie to już wiecie, ale chłopaka chyba to nie zraziło. Po chwili blondyn postawił mnie przed sobą, a ja zauważyłam obok ogromny basen, z którego unosiła się para. No tak, ogrzewany. Palnęłam się mentalnie w czoło, za myśl, iż moi przyjaciele pływają w zimnej wodzie. Aż tak głupi chyba nie są.
- Wskakuj mała! - krzyknął Mike i podpłynął do nas. Pokręciłam niezadowolona głową, odsuwając się o krok, ale nic to nie dało, bo po chwili Ashton znów trzymał mnie w ramionach.
- Nie, nie, nie! Skarbie, proszę! - krzyknęłam, kiedy razem z chłopakiem zbliżaliśmy się do linii basenu. Poczułam, że przechyla mnie w stronę wody więc szybko złapałam się szyi chłopaka.
- Wejdziesz czy mam cie wrzucić? - spytał.
- Rozbierz mnie i dopiero mnie wrzuć - powiedziałam w końcu, bo wiedziałam, że nie wygram. Na twarzy Ashtona pojawił się łobuzerski uśmiech i razem ze mną odsunął się od krawędzi. Złapał moją koszulkę, która po chwili znalazła swoje miejsce na ziemi, a po niej spodenki. Tak o to zostałam w samej czerwonej bieliźnie i wiecie co? Było mi ciepło! Ale to chyba przez te opary od basenu. Nie wstydziłam się, bo nagość w naszym gronie to coś na poziomie dziennym.
Poczułam jak się unoszę i krzyknęłam, gdy moje ciało zderzyło się z taflą wody. Słyszałam śmiech przyjaciół, ale nie zwracałam na to uwagi. Zamiast tego wypłynęłam na powierzchnię i zaczerpnęłam powietrza, aby następnie zacząć chlapać wszystkich wodą. Nasz śmiech niósł się śmiechem po okolicy wraz z lekkimi podmuchami wiatru. Wszystko było idealnie. My, woda, świeże powietrze. Nikt nam nie przeszkadzał i nie zadawał zbędnych pytań. Tylko my i łono natury. No i te dziwaki gdzieś tam w budynku, ale akurat teraz nie mam zamiaru o nich myśleć.
- Chcesz? - spytał Mike, który właśnie do mnie podpłynął. Przyjrzałam mu się dokładnie i dopiero po chwili zauważyłam skręta w jego dłoni. Pokręciłam od razu głową, a on tylko wzruszył ramionami i odpłynął. Wywróciłam oczami, bo przecież doskonale wiedziałam, że tak będzie. Każdy nasz wypad za miasto się tak kończył. Alkohol, skręty, czasem Savannah albo Amanda, które są pseudo dziewczynami Mike'a, a tak naprawdę to laski, które mają mu zrobić dobrze.
- Mandy - mruknął ktoś przy moim uchu, a ja dopiero po chwili spostrzegłam, że to mój chłopak. Przycisnął mnie lekko do ścianki basenu i zaczął całować po szyi, a w odpowiedzi dostawał moje ciche pomruki. Wplotłam palce w jego mokre włosy, odchylając głowę w bok i przyciągnęłam go bliżej. Tak strasznie kocham jego bliskość. Swoimi pocałunkami wyznaczał sobie drogę do moich ust, aby następnie czule mnie pocałować. Mruknęłam cicho, gdy przygryzł delikatnie moją wargę.
- Przestańcie się pożerać! - krzyknął mój brat, a ja od razu odsunęłam się od Ashtona. Wszyscy wybuchli śmiechem, a ja pokazałam im tylko język, po czym zaczęłam pływać. Chłopaki siedzieli przy brzegu i popijali piwo. W dłoni Michaela widniał skręt, tak samo było z Grace i Luke'iem. Na prawdę nie wiem co oni widzą w tych narkotykach, ale póki mają umiar i wiedzą kiedy przestać to jest ok. Poza tym są dorośli, wiedzą co robią.
Amy i Cal obmacywali się w rogu tego ogromnego basenu i nikt nie zwracał na nich uwagi. Gemma natomiast stała między nogami swojego chłopaka i wzrokiem błądziła po budynku i wszystkim co nas otacza. Widziałam grymas na jej twarzy za każdym razem, gdy jej spojrzenie padało na Luke'a wypuszczającego z ust dym. Mimo iż jej własna siostra siedziała obok, nie obchodziło ją to. Zresztą, nie dziwię jej się, bo gdyby Max zrobił mi to samo co Grace jej, też bym miała go gdzieś. Na szczęście mój brat jest kochany i idealny i nie robi nic złego. Oczywiście wyczujcie ten sarkazm.
- Ashton?! - moje rozmyślenia przerwał głośny krzyk. I nie był to głos żadnego z moich przyjaciół. Spojrzałam w stronę, z której dochodził głos i ujrzałam wysoką blondynkę o imieniu Alice. Od początku mi się nie spodobała, bo widziałam jak patrzy na mojego chłopaka. Gdyby mogła, zgwałciłaby go na miejscu! A na to oczywiście nie pozwolę.
- Tak? - spytał grzecznie mój chłopak.
Dlaczego on do cholery jest dla wszystkich taki miły?!
- Mógłbyś mi pomóc? - odpowiedziała. Blondyn pokiwał głową i wyszedł z wody, wcześniej całując mnie w czoło i poszedł za nią. Wywróciłam oczami, a moje dłonie mocno uderzyły w taflę wody. Jestem zła. A zła jestem przez to, że jestem zazdrosna. Okej.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Wiem, że nudny, ale to tylko pierwszy rozdział. Dalej będzie ciekawiej, obiecuje :*

Jaki tam nudny! Dla mnie był ciekawy. Oh, ta zazdrosna Mandy. No w sumie ma o kogo. O Ashtona każdy jest zazdrosny!! Do nastepnego xx
OdpowiedzUsuńViola, jak zwykle rozdział jest zniewalający, a ja zaś znów wielbię twój talent pisarski 😘 Nie zaprzeczaj proszę! Aż się nie mogę doczekać co będzie dalej!! :) przepraszam za krótki komentarz, nie jestem w stanie :(
OdpowiedzUsuń